

| globtroter.tv |
| Archiwum | ||
|
Znane są dwa sposoby dotarcia do ukrytego w Andach inkaskiego miasta – można to zrobić albo pokonując na piechotę 45 kilometrowy Inca Trail, co zajmuje 4 dni i około 400 dolarów (od 2001 można przebyć ten szlak tylko z licencjonowanym przewodnikiem), albo jadąc pociągiem - z Cusco lub z Ollantaytambo. Inca Trail przerasta nasze możliwości finansowe, a jednocześnie nie chcemy dotrzeć do legendarnego miejsca turystycznym pociągiem i siedząc wygodnie obserwować dolinę świętej rzeki Urubamby, w której inkascy biegacze moczyli strudzone długą wędrówką stopy. Jest rozwiązanie. Można pójść 28 kilometrów torami kolejowymi.
Gdy tylko znajdę się w górach, to przede wszystkim staję w miejscu i patrzę wokół siebie…a potem chcę robić tysiąc rzeczy na minutę. W moim życiu było tak: góry były pasją, odskocznią i trwały gdzieś tam obok, a przede wszystkim była praca, studia, rodzina. W pewnym momencie przez góry tyle się zmieniło, a nadal mi się wydawało, że nadal tylko pasją i w końcu okazało się, że stały się jednym z najważniejszych elementów.
Jeszcze ciemno, leżę w letargu. Już niedługo będzie świt, ale porywy wiatru, co chwila odwiedzają „moją” szczelinę, w której rozbiłem jednoosobowy namiocik i zniechęcają do aktywności. To było jedyne sensowne miejsce, chociaż ryzykowne, wokół brak półek, a strome pola lodowe nie dawały szans na wykonanie platformy. Noc przetrwałem dzielnie, wysokość niezbyt imponująca: 6600 m. Myślałem jak się zabrać do likwidacji biwaku. Buty zmarznięte i sztywne trzymam pod głową, śpiwór przysypany szronem spadającym z powały namiotu, w kącie namiotu maszynka i garnek.
Część 1. Elementy kompozycji zdjęcia Temat: „Złoty podział” w fotografii Kompozycja to podstawowy aspekt fotografii decydujący o wizualnej wartości zdjęcia. Zdjęcie z dobrą, przemyślaną kompozycją będzie kierować uwagę oglądającego zgodnie z intencją autora fotografii.
W śniegach i słońcu Maroka W lutym 2009 r. trafiamy z polskiej zimy prosto w ciepły marokański poranek. Marrakesz wita nas słońcem, palmami, ogromnymi opuncjami i drzewami pomarańczy. Przez gwarne miasto jedziemy w okolice bramy miejskiej Bab el Rob, gdzie znajduje się niewielki targ i postój zbiorowych taksówek (tzw. grand taxi), ruszających stąd na południe – w kierunku Asni i dalej, do Imlilu. Naszym celem jest wejście na Dżabal Tubkal.
Misterium Męki Pańskiej odbywa się w tym roku 28 marca oraz 4, 5 i 18 kwietnia. Siepacz uderza pejczem w plecy Jezusa. Chrystus upada w pobliżu twoich nóg. Obok ciebie kolejny żołnierz szturcha leżącego Zbawiciela i każe mu wstawać z krzyżem na plecach. Patrzysz, jak z twarzy Jezusa leci krew zmieszana z potem. Jest cicho i bezwietrznie. Słychać jedynie pokrzykiwania żołdaków i bicze przecinające powietrze. Co się dzieje? Gdzie ja jestem? To teatr czy cofnięcie się w czasie o dwa tysiące lat? Przez moment tracę poczucie rzeczywistości. Chyba jestem świadkiem prawdziwej Męki Pańskiej.
Niektórzy z nas w dzieciństwie pochylając się nad mapą Polski, wodzili palcem wzdłuż biegu Wisły i marzyli, że kiedyś w przyszłości będą po niej pływać. Byłem jednym z nich. Dokładniej – chciałem z rodzinnego Chechła koło Pustyni Błędowskiej płynąć rzeczką Centuria, a potem Przemszą do Wisły i dalej, aż do morza. Udało mi się zrealizować moje marzenie dopiero, gdy miałem 53 lata, po prawie trzech dekadach pobytu na emigracji w Kanadzie, pomimo że odwiedzam Polskę co roku. Mogłem oczywiście wcześniej, ale zawsze czegoś brakowało. Najczęściej czasu.
W dziejach poznawania losów Vilcabamby mają też udział Polacy, ale nie taki, jak od wielu lat propaguje pani Elżbieta Dzikowska. Dwóch jej rodaków postanowiło zweryfikować opowieści snute przez towarzyszkę Tony’ego Halika, w których nie wiadomo, czego więcej – pieprzu czy wanilii, a już z pewnością sporo pewnej niesmacznej pikanterii. Tym razem do Vilcabamby postanowił dotrzeć Roman Warszewski, znakomity pisarz i publicysta, od wielu lat przemierzający południowoamerykańskie szlaki. Miałem zaszczyt uczestniczyć w jego ekspedycji.
I. Nowa Gwinea Wyprawa do Papuasów - najdzikszych plemion Ziemi. Celem wyprawy jest dotarcie do mieszkających na drzewach Korowajów i łowców głów Asmatów. Na miejscu zweryfikujemy hipotezy o utrzymującym się ludożerstwie na tych terenach. Termin: 12.09 – 30.09.2009
Kondor olbrzymi (zwany andyjskim lub wielkim) jest największym ptakiem przestworzy południowo-amerykańskich. Żyje na obszarach Andyjskich od Wenezueli aż po Patagonię. Jego wizerunek jest umieszczony na herbach czterech państw: Chile, Kolumbii, Boliwii i Ekwadoru. Mnóstwo czasu spędza szybując w powietrzu na kilku tysięcy metrów, lub odpoczywając na wysokich niedostępnych skałach. |
||
| W numerze również: | ||
|
Peru to kraina Indian, kondorów i słynnego Machu Picchu. W nowym numerze Dorota Polaczek i Grzegorz Lityński prześcigają się w pięknych fotografiach z Peru i biją „na kondory”, inna autorka wraz z bratem robią ekstremalny trekking do Machu Picchu. Dlaczego ekstremalny dowiecie się sięgając po nasz magazyn. Na naszych łamach pokazujemy prawdę, zdaniem naszego autora, o odkryciu Vilcabamby. Mamy nadzieję, że rozgrzeje to dyskusję ze strony Elżbiety Dzikowskiej. Jest wzruszający reportaż z uroczystości w Górce Klasztornej. Przeczytacie o samotnym spływie kajakiem od źródeł Wisły do jej ujścia, którego dokonał w zeszłym roku Jurek Adamuszek, a nota bene Marek Kamiński przygotowuje w tym roku taką samą wyprawę. Pooglądajcie piękne zdjęcia Erica z Japonii. Zachęcamy was także do lektury nowego cyklu Foto porady i do zapoznania się z wyprawami, jakie planujemy odbyć wspólnie z Wami. Tym razem podróżniczy ekslibris Krzysztofa Kmiecia poświęcony jest pamięci Piotra Morawskiego. Przeczytamy także kolejny odcinek pamiętnika Krzysztofa Wielickiego oraz II część rozmowy ze Zdzisławem Rynem. Zachęcamy do lektury! |
||
| Dostępność numerów | ||
|
Nakład numeru 3, 4, 9, 13, 14, 17 oraz 18 jest wyczerpany. Pozostałe numery są dostępne. |
||
| Nasi Partnerzy | ||
| Patronaty [wszystkie] | ||
|
|
||