mapa
baner_bok
globtroter.tv
Archiwum
 

NOWE PUKA DO BRAM KRAJU SMOKA

Na przejściu granicznym między Bhutanem a Indiami, w miejscowości Phuentsoling stoi wysoka brama. Jest ona symboliczna, bowiem nie jest zamykana ani strzeżona. Po jej jednej stronie panuje wieczny zgiełk hinduskiej ulicy: tłum mrowiący się w nieustannym pośpiechu, jazgot klaksonów ciężarówek i metaliczny świergot dzwonków riksz przemykających pomiędzy stosami śmieci zalegającymi ulice. Wystarczy jednak przejść przez bramę na drugą, bhutańską stronę, aby czas natychmiast zwolnił, a przestrzeń wypełniła się kojącym spokojem. Zamiast kolorowego tłumu prawie puste, sterylnie czyste ulice. Zamiast zgiełku cisza. W fizycznej przestrzeni to odległość paru metrów, a w metafizycznej – to dwa światy, które kulturą, mentalnością i duchem są od siebie równie odległe, jak antypody.


ŚWIĘTO TSHECHU W BHUTANIEŚWIĘTO TSHECHU W BHUTANIE

Październikowy dzień przywitał mnie słońcem i gwarem. Wraz z tłumem podążam do klasztoru (dzongu) w stolicy kraju – Thimphu. Dziś w tej warownej budowli odbywa się wielkie święto na cześć Guru Rinpocze, upamiętniające jeden z jego bohaterskich czynów. W uroczystościach wolno brać udział obserwatorom niebędącym wyznawcami buddyzmu. Ja staram się być świadkiem uczestniczącym i niedostrzeganym, czyli poławiaczem obrazów...


KLAMKA ZAPADŁAKLAMKA ZAPADŁA

Lojalnie uprzedzam: osoby mające duże zamiłowanie do złota i kamieni szlachetnych nie powinny zwiedzać Birmy, bo może to je doprowadzić do szaleństwa. Złoto – tony! Osiemnastokaratowe! Tylko w jednej stupie Szwedagon jest go ponad sześćdziesiąt osiem ton! Do tego kamienie szlachetne: przeszło pięć tysięcy diamentów, rubiny i szmaragdy... Jedynym ratunkiem, możliwością dalszego obcowania z tymi materiałami jest pozostanie w Birmie na zawsze, na etacie mnicha buddyjskiego, lub zatrudnienie się w Fort Knox w USA.


MOTOREM PRZEZ PAKISTANMOTOREM PRZEZ PAKISTAN

Wyjechaliśmy z gór wprost w objęcia upału. Zrobiło się duszno i wilgotno. Powietrze stało w miejscu razem z kurzem wznoszonym przez koła ciężarówek. Słońce pozornie zasłaniały chmury – cienkie, rozsmarowane na niebie jak zamarznięte masło na kromce chleba. Gdy tylko zatrzymaliśmy się na odpoczynek i zdjęliśmy kaski, promienie słoneczne zaczęły palić żywym ogniem. Wtedy to dopadła nas pierwsza eskorta policji.


SLUMWORLDSLUMWORLD

Gdy zapada zmrok, część miasta obleka ciemność. Może nie ciemność absolutna, bo niemal w każdym domu czy warsztacie płoną świece albo tli się blade światło łysej żarówki, jednak brak lamp na ulicach sprawia, że nadchodząca noc jest odczuwalna niemal fizycznie. Ciemność i cisza. I tak aż do wschodu słońca, kiedy to milion par oczu otworzy się, by w geście błogosławieństwa powitać nowy dzień. Nowy dzień wypełniony pracą. W upale i tłoku. Bo slumsy są zawsze zajęte, slumsy są zapracowane, slumsy są zmęczone.


ALBAŃSKIE ZAPISKIALBAŃSKIE ZAPISKI

Piliśmy szybko i dużo. Koło czwartej nad ranem taksówkarz zerwał się do odejścia, a ja, w asyście Tira, udałem się na spoczynek.Rano, z lekkim bólem głowy, wyruszyłem na rekonesans: bazar, świeżo zrekonstruowany zamek warowny, ruiny wieży i kilka skromnych meczetów. Kruje to niewątpliwie największa atrakcja turystyczna Albanii.


ROWERY I ENDORFINYROWERY I ENDORFINY

Na szczycie długo odpoczywamy, delektując się zdobytą wysokością i świadomością, że przed nami jeden z najlepszych zjazdów w polskich górach: czarny szlak prowadzący do Kasinki Małej. Na przestrzeni czterech kilometrów mamy do pokonania sześćset dwadzieścia metrów różnicy poziomów. Nieźle! Najpierw klasyczny singletrack, wąski i stromy. Są progi, z których można poskakać. Później pojawiają się techniczne sekcje z wielkimi płytami skalnymi. W najtrudniejszych momentach nie można zrezygnować, bo zatrzymanie się oznacza wywrotkę.


DUMA I UPRZEDZENIEDUMA I UPRZEDZENIE

W Albanii zasada zemsty stała się tak ważna, że nawet budowano specjalne wieże, gdzie chronili się przed atakiem wszyscy mężczyźni z rodziny, na której ciążyła klątwa. Kobiety przynosiły im jedzenie i wykonywały wszystkie domowe obowiązki, trudno więc stwierdzić, kto był w gorszej sytuacji. Tak bardzo mocne przywiązanie do prawa zwyczajowego sprawiło, że w Albańczykach wykształciło się silne poczucie więzi w ramach jednego rodu. Stworzyło to doskonały grunt dla rozwoju nowoczesnej wspólnoty klanowej – mafii.


WYPRAWY MAGAZYNU PODRÓŻNIKÓW, DOŁĄCZ DO GRONA GLOBTROTERÓWWYPRAWY MAGAZYNU PODRÓŻNIKÓW, DOŁĄCZ DO GRONA GLOBTROTERÓW

I. Pakistan/Chiny Concordia i Karakoram Highway Trekking do Bazy K2 z widokiem na cztery ośmiotysięczniki Przejazd przez Karakorum Highway kultowa droga do Kaszgaru.


FOTO PORADY DLA PODRÓŻNIKÓWFOTO PORADY DLA PODRÓŻNIKÓW

Część 2. Elementy kompozycji zdjęcia Temat: Orientacja kadru: pozioma czy pionowa?

 
 
W numerze również:
 

Okładka numeruNumer 28

W numerze 28 rozprawiamy się z globalizacją i docieramy do miejsc, które nadal zachowały odrębność w coraz bardziej jednolitym świecie. Odwiedzamy Bhutan, gdzie do lat 80-tych XX wieku płacono korcami zboża, bo nikt nie znał pieniędzy i gdzie telewizja zaczęła nadawać dopiero w 1995 roku. Zaglądamy również do Albanii, kraju bunkrów – wytworów chorej wyobraźni Envera Hodży, który za swój cel postawił stworzenie najbardziej izolowanego państwa nowożytnej Europy. Podróżujemy przez „złotą” Birmę pod rządami wojskowego reżimu, który odstrasza organizatorów – na szczęście nie wszystkich – masowej turystyki. Przemierzamy na motorze bezdroża Pakistanu, kraju też „samotnego”, bo tylko nieliczni mają odwagę przekroczyć jego granice. Czy naprawdę jest tam tak niebezpiecznie? Przekonacie się sami po lekturze tekstu Mariusza Rewedy. Również „światem w świecie” są slumsy Bombaju, dom tworzony od pokoleń przez ubogich, którzy walczą o prawo mieszkania tam dalej. Beskid Wyspowy, inny niż pozostałe „Beskidy”, okazuje się być wyzwaniem dla pokonującego go na rowerze miłośnika endorfin. A podróżniczy ekslibris poświecony jest Markowi Kalmusowi – wybitnemu znawcy Tybetu, miejsca chronionego przez lata przed obcymi wpływami decyzjami niegdyś suwerennymi, a potem podejmowanymi przez chińskich okupantów. W temat globalizacji wpisuje się również świńska grypa, o której pisze mieszkający w Meksyku Paweł Skiba. Co jest bardziej niebezpieczne: możliwość rozprzestrzeniania się choroby czy też sztucznie wywoływana „izolacja” w imię dobra tzw. większości? Oceńcie sami. Dowiecie się również, co grozi człowiekowi zachodu, gdy popadanie w stan totalnej bezczynności. Nie zapomnijcie też o krótkiej lekcji fotografowania. Zapraszamy do lektury.

 
 
Dostępność numerów
 

Nakład numeru 3, 4, 9, 13, 14, 17 oraz 18 jest wyczerpany.

Pozostałe numery są dostępne.

 
 
Nasi Partnerzy
 

delta travel

przewodniki, mapy, Księgarnia Podróżnicza www.bezdroza.com

delta travel

 
 
Patronaty  [wszystkie]
 

Tour the Glob

Szlakiem transsyberyjskim

Dookoła Polski

AMP Kamienna 2010

KOLOSY za 2009 rok