

| globtroter.tv |
| Archiwum | ||
|
Papua to wyzwanie. Ostatnie miejsce na Ziemi, którego wojskowe mapy pełne są białych plam z adnotacjami "topografia nieustalona". Ostatnie miejsce, gdzie ludzie wciąż żyją tak, jakby nie było internetu, MTV, McDonalds’a, a nawet koła i pieniądza. Papua to wyzwanie. Bo musisz iść pieszo. I tylko tyle jesteś wart, ile zabierzesz w sercu.
(...) Wojownicy, rybacy i żeglarze żyją z duchami na co dzień. Mijają je na drodze, pozdrawiają i plotkują. Mężczyźni palą wtedy tytoń. Duchy nie. Duchy nie palą.
Jeden dzień z życia
Podczas tej wyprawy narodził się na nowo, w Brazylii. Ale wcześniej, w Pakistanie, poszukiwali go listem gończym. Nie dał się złapać. W Australii i Stanach Zjednoczonych pracował, by móc jechać dalej. Wszystko po to, żeby spełnić swoje marzenia i odwiedzić to, co najciekawsze na naszej planecie, a przy okazji szukać polskich śladów na różnych kontynentach. Tylko Afryki nie udało mu się wtedy zobaczyć. O swojej pierwszej podróży dookoła świata pisze Władysław Grodecki.
Fotografowanie lasu to wyzwanie. Powodów tego jest kilka – można je najogólniej podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią ograniczenia artystyczne: w lesie niełatwo znaleźć wyrazisty temat czy zróżnicowane tło, ciężko też wyszukać frapującą kompozycję. Z drugiej strony mamy trudności techniczne: małą ilość światła, wilgoć, a wreszcie niezbyt dostępny teren. I pewnie dlatego z udanego leśnego zdjęcia jest się tak dumnym i daje ono ogromną satysfakcję. Poniżej prezentujemy kilka rad, które warto sobie przyswoić opuszczając miasto i ruszając "w teren".
Młodych ludzi jest mało. Nawet jeżeli gdzieś są, to ich nie widać. Pozostali starsi, ci, którzy pamiętają jeszcze czasy przesiedleń, czasy powojenne. Bo to nie jest obszar rdzennie polski. Właściwie to nie jest ani polski, ani czeski, ani łużycki, ani nawet niemiecki. To taki skrawek ziemi na pograniczu czterech kultur, gdzie każda miała w historii coś do powiedzenia. Teraźniejszość jednak zdominowali Polacy, a właściwie przywleczone przez nich gigantyczne maszyny. Mało istotne jest to, co na ziemi, najważniejsze ukryte jest bowiem głęboko. Węgiel brunatny opanował tę malutką krainę. Wszyscy muszą się temu podporządkować. Opcje są trzy: z industrialem związać swoje życie, wyjechać albo walczyć. Starsi podejmują nierówną walkę z gigantem, a młodzi wyjeżdżają, dlatego ich nie widać.
O uzależnieniu od adrenaliny, polskiej zawiści, poszukiwaniu El Dorado, sztuce sprzedawania swoich osiągnięć, źródłach, karabinie przyłożonym do głowy przez własnego ochroniarza, podróżowaniu do granic możliwości, pracy w kopalni diamentów w Sierra Leone i locie w kosmos, który nie doszedł do skutku, mimo wytargowania 50-procentowego rabatu opowiada JACEK PAŁKIEWICZ.
O ósmej rano, po krótkiej wędrówce w poszukiwaniu fotograficznych tematów skąpanych w porannym świetle, znalazłem się przed lokalnym sklepem spożywczo-przemysłowym, gdzie trwała już wesoła libacja. Zaciekawiony usiadłem na śniadanie z butelką pysznego likieru kawowo-koniakowego przy jednym z dwóch ustawionych przed sklepem plastikowych stolików, ale już po chwili zmuszony zostałem przez gościnnych sąsiadów do przeniesienia się obok. Nowy stolik zastawiony był napoczętymi flaszkami koniaku i pętami suchej, wiejskiej kiełbasy. Był tydzień po prawosławnej Wielkanocy. Moje pierwsze spotkanie z mołdawskimi Cyganami, w wiosce Lapusna.
Cykl przygotowany przez specjalistę zdrowia międzynarodowego, doktora nauk medycznych Norberta Rehlisa.
Najpierw trzeba popatrzeć z góry. Z wypiętrzonego nad miastem wzgórza widać, jak wąziutki pas lądu wychodzi daleko w morze i nagle zawraca, tworząc zagięcie w kształcie haczyka. Stłoczone na nim klocuszki różnobarwnych domów zdają się desperacko czepiać skrawka ziemi stopniowo pogrążającego się w wodzie. Z wysoka całość wygląda jak makieta w pracowni urbanisty. Dopiero patrząc przez lornetkę, dostrzega się ruchome punkciki – samochody i ludzi.
Kiedy zapytałam jednego ze sklepikarzy w Baganie, jak wygląda sytuacja w Myanmarze, usłyszałam, że jest źle, i że trudno się tu żyje. Zmieszany dodał, że chciałby powiedzieć więcej, ale nie mówi zbyt dobrze po angielsku. Po chwili zastanowienia wyjął z szuflady duży kłębek poplątanego sznurka. "Tak właśnie wygląda sytuacja w Myanmarze, jak ten sznurek" – powiedział. To porównanie jest wyjątkowo adekwatne: współczesna Birma to państwo z powieści George'a Orwella, ale – o ironio – nie z tej, która w sposób oczywisty nasuwa się na myśl, "Birmańskich dni", ale z "Roku 1984". |
||
| W numerze również: | ||
|
Temat numeru to Papua – miejsce, gdzie niemal w niezmienionej formie przetrwały pierwotne kultury. Z Elżbietą Peszek zaglądamy do Birmy, a ze „Światkiem” Wojtkowiakiem poznajemy bliską i nieco swojską Mołdawię. W ramach cyklu „Polska egzotyczna” docieramy do południowo – zachodnich rubieży Polski do Worka Turoszowskiego, gdzie królują maszyny monstra. Rozmawiamy z Jackiem Pałkiewiczem, człowiekiem który zawsze dąży do celu. Z kolei Władysław Grodecki opowiada nam o swojej pierwszej podróży dookoła świata. Ponadto to co zwykle: poradniki, recenzje i nowinki sprzętowe. |
||
| Dostępność numerów | ||
|
Nakład numeru 3, 4, 9, 13, 14, 17 oraz 18 jest wyczerpany. Pozostałe numery są dostępne. |
||
| Nasi Partnerzy | ||
| Patronaty [wszystkie] | ||
|
|
||